PUB SINGER - OPINIE
Zapoznaj się z recenzjami innych użytkowników
Gosia
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-11-20 00:23:14 napisał:
A ja z przykrością stwierdzam, że mi się nie podobało. Obsługa fatalna, zblazowana barmanka ze skrzywioną twarzą rzuca resztę przed klienta nawet na niego nie patrząc, muzyka zdecydowanie za głośna, nie da się rozmawiać, a nie oszukujmy się, potańczyć tam się nie chodzi. Na grzeczna prośbę o ściszenie muzyki, odpowiedziano chamsko. zupełnie jakby nie wyciągnęli od nas chwilę wczesniej sporej kwoty. wystrój wspaniały i czyste toalety to niewatpliwa zaleta, cóż, kiedy klientów traktuje się skandalicznie.
Czy ta recenzja jest przydatna?
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
alanos (-(-_(-_-)_-)-)
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-20 15:13:50 napisał:
(-(-_(-_-)_-)-) klawo bajer super zajefajnie odlotowo polecam przychodżcie tam jest super bajer a szczegulnie przy kominku (-(-_(-_-)_-)-)
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-20 15:01:32 napisał:
jest OK barmani swietni wystrój odlotowy swietne miejsce na spędzenie wieczoru
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
kiniko
(użytkownik niezarejestrowany)
2006-03-05 00:01:16 napisał:
Nie ma lepszego miejsca!Ci,ktorzy twierdzą, że to knajpa ludzi napuszonych nie wiedżą, co mówią (znam właśnie takie pompatyczne miejsca!). Singer ma niezmiennie czarowny klimati mam nadzieję, że taki pozostanie.
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Poeta
(użytkownik niezarejestrowany)
2005-12-17 04:45:53 napisał:
Przesiedziałem tam dobre 8 lat, przyswoiłem hektolitry wódeczki i piweczka, wyszorowałem łokciami bar, a dupą parę krzeseł, czasem nawet poleżałem sobie cichutko pod pianinem. Bywało że kończyło się miło, bywało też niemiło. Jedno Wam powiem. Każdy wiersz zapisany przy barze "odkodowywałem" miesiącami...
Pojawiam się tam nadal - rzadko, bo rzadko - głównie ze względu na sentyment mojej kobiety do tego akurat lokalu, ale nie przeżywam żadnej ekstazy, ani nie wpadam w euforię. Mam to już za sobą...
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
Tomjjj
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-11-13 05:53:15 napisał:
Otóż właśnie "szukasz spleenu, dobrze trafiłeś"...
lata minęły odkąd noga moja w Singerze postała. I oto przypadkiem całkiem trafiłem na tę stronę. Osiem lat temu jako krakowski student wypełzałem z przyjaciółmi póĽnym wieczorem, żeby spędzić w Singerze niejedną noc. Nie przy jedzeniu, tylko przy piwie i papierosach, i co najważniejsze - przy bliskich mi osobach. Dlatego dla mnie to jest i zawsze pozostanie również miejsce magiczne. Choć pojęcia bladego nie mam, jak Singer teraz wygląda. Wśród gromady tych bliskich osób była nas jednak trójka: ja, mój najlepszy przyjaciel, i moja dziewczyna. Nasza miłość zgasła. Ona ma teraz męża, a ja żonę. Ją los rzucił do Londynu, a mnie do San Francisco. I oba te miejsca są tak cholernie daleko od Singera. A nasz przyjaciel serdeczny nie żyje, zabrałay go syberyjski góry - też spory kawałek drogi. Co mnie zostało z tamtych czasów, to Singer. No więc, choć może teraz to nie to samo co 10 lat temu, to ja wciąż podnoszę oba kciuki w górę...
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.
ola
(użytkownik niezarejestrowany)
2004-08-08 22:44:01 napisał:
pamiętam czasy (i to nie bylo tak dawno temu), kiedy przy placu nowym byly tylko 4 puby...warsztat, kolory, Alchemia i wlaśnie Singer... zawsze miałam problem, gdzie zostać...krązyliśmy z Alchemi do Singera i na odwrót.kocham te miejsca miłością stalą.alchemia zmieniła trochę swój klimat, ale singer, tam czas stoi w miejscu. nigdy nie wiedzialam, kiedy wstal nowy dzień.wychodziliśmy z singera, a staganiarki zaczynały rozkladać swój towar. nigdzie nie można tak wniknąć w siebie jak tam. niekończące się rozmowy, dyskusje, a czasem głęboka zaduma.to miejsce ma duszę!!!
Jeśli uważasz, że ten post narusza zasady regulaminu,
zgłoś naruszenie.